HOME
Piotr Mitzner

Róże

 

Mama uwielbiała zajmować się ogrodem, ale mnóstwo napotykała przeciwności. Po pierwsze, ojciec uważał, że to strata czasu, że nie jest ogrodniczką, tylko pisarką. Nieraz dosłownie (powiedzieć się chce: odsłownie) uciekała od biurka, wymykała się kuchennymi drzwiami, żeby choć chwilę pokopać, poprzycinać czy pogracować. Później próbowała mnie wciągnąć w ten spisek ogrodniczy, ale się nie dałem. Patrzeć lubiłem, wąchać lubiłem, grzebać się w ziemi nigdy. Właśnie ta ziemia to drugi powód, dla którego nasza działka nie stała się nigdy bujnym ogrodem. Była najgorszej, szóstej, czy siódmej klasy, a na posesji rosło kilkadziesiąt sosen, które ją wyjaławiały i użyźnianie obornikiem niewiele dawało. Sprowadzony specjalista zawyrokował: „Sosny wyciąć, przez trzy lata siać łubin i orać, to potem może coś wyrośnie”.

A jednak dzięki staraniom mamy jakoś wyrastały floksy, malwy, peonie, tulipany, bratki tworząc na porośniętym tu i ówdzie trawą klepisku wysepki barw. Były też róże i nawet miałem jedną, przed oknem mego pokoju, białą, o którą dbałem jak umiałem.

Była jednak, jak i inne w naszym ogrodzie, dość cherlawa. Prawdziwe królestwa róż pamiętam trzy. Jedno w Podkowie, na działce pani Jasińskiej. Okrutnie ją zamordowano w pięknym modernistycznym domu, a wokół ciała rozrzucono róże. Sąsiadowało z jej ogrodem wielkie konkurencyjne pole różane innych właścicieli, w głębi stał maleńki domek z bajki o spiczastym dachu. Trzecie królestwo było blisko naszego domu. Lubiłem tam chodzić, nie tylko po róże na rodzinne święta, ale ot tak, z ciekawości, porozmawiać o kwiatach, bo pani Irena miała o nich dużo do powiedzenia. Jako jedna z pierwszych w Polsce hodowała róże Queen Elizabeth, ostentacyjnie różowe i strzeliste, które wiele lat później stały się sławne i Queen Elizabeth otrzymała tytuł Róży Świata.

Obok pola różanego pani Ireny zawsze przechodziłem idąc na łąki w moich poszukiwaniach archeologicznych i dalej na drugą stronę szosy, gdzie były ciemne jeziorka obrośnięte olszyną i jasne polany. Mówiono, że był to specjalnie zaprojektowany przez pana Lilpopa teren do małych polowań. Oprócz dzikich kaczek żyły tam bażanty, których przodkowie ponoć wyzwolili się z bażanciarni słynnego myśliwego, jednego z założycieli Podkowy Leśnej.

Gdy wracałem, szła za mną woń zgniłych oczek wodnych, która znikała, gdy znów mijałem pole róż, o ile był to czas ich kwitnienia.

Zapomniałbym dodać, że dwa kroki od niego też znajdowały się bagienne jeziorka porośnięte po brzegach tatarakiem. Nieraz zakładałem wysokie kalosze, żeby dosięgnąć pałek, bo doskonale komponowały się w wazonach. O zapachu tataraku wszystko już napisał Iwaszkiewicz. Nie wspomniał tylko o jego wytryskach. Gdy pałki pękały, biały puch z wiatrem leciał i nieraz gęsto osiadał na różach pani Ireny. Dużo miała wtedy roboty z ich otrzepywaniem.

 

 

SIOSTRA

 

żywej duszy

 

ziemia

strzepnęła okruchy

pozmywała naczynia

wytarła ręce

odeszła

 

pusta jest droga

do Osady

 

i dom w Osadzie

 

pełnia jest pusta

 

przy budzie

pies wyjada

 

w ciemno bije skrzydłami

cień ćmy

 

jabłka rodzą się ślepe

 

ćmy

to my

Siostro

 

stoi różyczka

w czerwonym wieńcu

my się kłaniamy

 

a teraz płot

zardzewiały drut

 

mur z kolcami

żebyś

nie zbiegła im

 

dłoń z drutu

pieści twoje piersi

 

ja aktualnie przebywam

po praskiej stronie bytu

 

w bramie

między jej zębami

 

jestem swojakiem

mnie brama nie zje

 

i cisza w bramie stoi

kałuża w bramie

 

miasto mglisto

 

znikają ludzie

domy drzewa

 

mgła jest wszystkożerna

 

zjada światła dźwięki

mgła pochłania czas

 

do fiolki złapać by

tę dzisiejszą mgłę

 

zabrać do mieszkania

 

i karmić ją swoim

znikaniem

 

miasto

Mefisto?

 

gorzko gorzko

umpa umpa

gra muzyka

chłopcy biorą

zakręty

na deskorolkach

noc powoli

podbiera rzeczywistość

i ten wieczór na Pradze

łamie deskorolki

cicho cicho

gorzko gorzko

 

Siostra schizofrenia

patrzy na mnie z daleka

 

– daj mi swoje oko

– mówię – nie dam ci

oka bo to moje oko

– a ja nie jestem twój?

 

topór

i trach!

 

rozłupał jeden na dwa

 

ty Siostra

nie płacz

z taką szramą przecież

można żyć

 

można zamieszkać

w zamieszaniu

na stromiźnie

w szumie

 

a ty

podkładasz sobie

ogień pod głowę

 

budzisz się z czarną obwódką

na czole

 

w pokoju dzieciństwa

pełnym pokus

hokus

 

uśmiechnij się

 

bądź

smuteczkiem

ze szramą uśmiechu

 

matryca mówi:

można przecież

owce strzyc

zbierać owoce

 

pisać długą powieść

o zbieraniu owoców

i strzyżeniu owiec

 

macica mówi:

z wielkiego ptaka

wylatują małe ptaszki

z kontrabasu skrzypeczki

synkowie i córki

 

na ruinie rodziny

mości się rodzina

pieści się rodzina

 

na ruinie rodziny

piknikuje rodzina

 

a już nowa rodzina

na górę rodzin się wspina

 

szczyt

pachnie starcem

i niemowlakiem

 

sztuka powicia przewijania

i przemijania

 

widzisz

biało na mieście

śnieżkiem zawiało

 

ach nie

 

to rozżarzone do białości

wszystkie styki blachy

cegły

 

oczy białe i usta

i kości

 

z tej bieli

nie zjadę na sankach

 

bujasz mnie

Siostro nasenna

 

i sama sobie

zamykasz oczy

piszesz wiersz

 

jeżą się słowa

ty i ja

warczą

 

znaczą

moczem swoje terytoria

 

mieszkasz u Boga ojca

na dożywociu

 

Bóg ma cię pod ręką

 

i piszesz

 

że nie ma Boga

a Bóg czyta

i gasi światło

 

dobry Bóg ateistów

 

zsyła kroplówkę z nieba

 

wleczona przez korytarze

Siostro z innego świata

nanizana na igły

opasana

 

okaleczona zielonooka poetko

w czerwonym wieńcu

 

szorstka szczotka

powoli przesuwa się po mózgu

a woda jest ze stali

 

wielki dom wariatów

pełen

zbliża się do ciebie na paluszkach

szkło do twoich ust

 

lekarz w dyżurce stawia kabałę:

 

co było

co jest

co będzie

 

o czym nie wiesz

co być musi

co serce zaspokoi

 

ktoś idzie do ciebie

przez ciemności

 

to ziemia

wraca

 

pustką świeci

 

słyszę

wybuch kropli

 

tak poci się

róża

(z tomu Siostra, 2019)

 

PIOTR MITZNER

 

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek