Najnowszy tom wierszy Piotra Mitznera przeczytałam „jednym tchem”, zastanawiając się, co oznacza tytułowa formuła „ukrywcy”, jaką tym razem określił się poeta niestroniący od różnych kamuflaży.
Lektura licznych utworów tego autora przekonuje, że Mitzner nie uprawia poezji lirycznych wyznań ani otwartych deklaracji (chyba że okazują się autoironiczne). Jego wypowiedzi są często wsłuchiwaniem się w głosy i myśli innych ludzi, w tym też dzieci, a także innych istot, np. kota. Najczęściej jednak jest to wsłuchiwanie się w pogłosy samego języka, który w budowie morfologicznej słów, w kształcie frazeologizmów, w ujawniającej się potencji słowotwórczej ukrywa koleiny myślenia i determinujący charakter językowego obrazu świata, w którym bezrefleksyjnie żyjemy.

Mitzner czujnie i uważnie przygląda się temu, co się mówi i jak się mówi, a terenem jego obserwacji jest język potoczny – często banalna rozmowa. Nie komentuje wypowiedzi w uwagach metajęzykowych, ale skupia uwagę na słowach. Sprawia, że czytelnik skłonny jest dostrzec nieoczywiste implikacje zdań i zadawać pytanie: „Dlaczego?”.
Czasem takie nastawienie wyzwala uśmiech [1], ale też otwiera myśl na poważną refleksję.
„Ukrywca” z wierszy Mitznera jest więc dla mnie raczej odkrywcą, bo – uruchamiając implikacje sugerowane przez tekst – wykrywa inne sposoby rozumienia tego, co niby oczywiste; bo próbuje pytać wtedy, gdy większość ludzi nie widzi problemu. Poeta bawi niekiedy zaskakującym obrotem myśli, ale jego wiersze kryją w sobie poważne impulsy poznawcze. „Ukrywca” wie, jak wiele rzeczy ukrywa się przed naiwnym, bezrefleksyjnym oglądem, ale nie działa w sposób ostentacyjny. Po prostu: delikatnie „daje do myślenia”.
Jest też jednak „ukrywcą”, bo swój najbardziej osobisty świat przeżyć, wspomnień z dzieciństwa i wzruszeń, zachowuje dla siebie i przechowuje w pamięci, chroniąc przed upublicznieniem. Podmiot liryczny w poezji Mitznera nie materializuje się więc wyłącznie poprzez to, co wypowiadane, ale zyskuje osobiste dopełnienie w tym, co utrwalone w osobistym przeżyciu: w tym, o czym się pamięta.
TERESA DOBRZYŃSKA
[1] Humor w wierszach Mitznera analizowałam w szkicu: Poetyckie strategie Piotra Mitznera: rozbawienie, kpina, sarkazm. W: Radość życia w języku, literaturze i wybranych tekstach kultury. Red. E. Wierzbicka-Piotrowska, M. Wanot-Miśtura, Warszawa 2025, s. 93-108.