HOME
Jakub Dolatowski

Topolowa aleja

Obraz na widokówce sprzed kilkudziesięciu lat, wygrzebanej spośród wyrzucanych zawodowych szpargałów: aleja między Kazimierzem a Puławami. Fotografował, wedle klasycznych reguł kompozycji kadru, ustawienia brył, płaszczyzn i linii perspektywy, Stefan Zwoliński, i spojrzenie każdego, kto rzuci okiem na tę jego pracę, pobiegnie wzdłuż kolumnady pni, pod ciemnym sklepieniem koron, ku „silnemu” punktowi w oddali, temu samemu, ku któremu toczyły się – tu nieobecne – konne wozy czy auta, jeszcze nieliczne w czasach zdejmowania tej fotografii. Po bokach traktu sędziwe topole czarne, zwane też, bo to właśnie drzewo łęgów wielkich rzek na niżu – nadwiślańskimi (w tym miejscu do Wisły bliziutko, dzieli ją od traktu tylko wąski pas żyznej terasy, często zalewanej przez wezbraną rzekę; z młodości pamiętam stąd chmielniki i wygrzewające się w słońcu dynie, na które mawiano – a to pamiątka po ogrodnikach i kupcach z Podola i Besarabii – kawony). To bez wątpienia tego właśnie gatunku topole, bo pnie całe w charakterystycznych dla sokory (kolejna nazwa Populus nigra) pękach odrostów, gałęzi co wysterczają z bruzdowanej głęboko kory, pod którą ich zawiązki tkwią latami, w oczekiwaniu, że los drzewa z czasem obróci się przecież na gorsze. Drzewa stoją między traktem a rowem, jak to w zaborze rosyjskim.

 

 

Kiedyś, w poszukiwaniu informacji o – wymykającym się zresztą tym moim staraniom – Józefie Gerald-Wyżyckim (1792–1868), który gospodarował w Łatgalii, autorze Zielnika ekonomiczno-technicznego (nota bene to jedna z młodzieńczych, przyrodoznawczych lektur Miłosza), trafiłem w czasopiśmie z tamtych północnych stron, w „Rubonie” Kazimierza Bujnickiego, w czwartym zeszycie z 1843 roku (Rubon to dawna nazwa ogromnej, zimnej i ciemnej Dźwiny; kartkowałem to pismo, bo Wyżycki publikował tu na próbę niektóre rozdziały książki) na zupełnie zapomniany obraz tej podpuławskiej, książęcej alei, spisany przez Aleksandra Platera wkrótce po tym, jak jechał był tym gościńcem od Puław na południe: „Zajęła mnie okazałość topolowej ulicy, pod której cieniem posuwałem się ukryty od skwaru słońca […]. Topole te na przemian nadwiślańskie i piramidalne, okazałością swą nie ustępują topolom Poczdamu i Lipska, między niemi, dla przerwania jednostajności i ożywienia powietrza przyjemną wonią, przeplatanie rosną bzy wonne, łukozgięte róże i głogi. Z prawej strony spod ciemnych sklepień drzew przegląda przezroczyste zwierciadło Wisły”. Dawniejsze aleje, trakty, gościńce, „ganki” – często flankowano różnymi drzewami, czyniąc to niekiedy w ścisłym, rytmicznym układzie, splatając zarzucony na pobocze drogi drzewny warkocz z roślin kilku gatunków. Na fotografii Zwolińskiego to już któreś z rzędu wcielenie tej nadwiślańskiej alei (drogi i promenady, jak ogrody i parki, choć stale w jednym miejscu, odradzają się w coraz to nowych odsłonach, wedle sezonowych mód i upodobań ogrodniczych, a i technicznych potrzeb epoki) i nie ma już wrzecionowatych topól włoskich, nie ma też, rzecz jasna, żadnych krzewów, jakim przyglądano się z powozów i karet: konne wozy toczyły się na tyle powoli, że ich pasażerowie, niemal jak piesi wędrowcy, mogli rozważać szczegóły krajobrazu – linie strumyków spływających ku Wiśle, lot tamtejszych ptaków, zioła i przydrożne kwiaty czy mijane zagony jarzyn i zbóż. (Po latach podobnie reprezentacyjną sokorową aleję, królewską czy raczej – biskupią drogę z Warszawy do Skierniewic, a właściwie już tylko powojenne jej resztki, wspomni ze swych podwarszawskich okolic Jarosław Iwaszkiewicz w Podróżach do Polski).

Tej topolowej podpuławskiej alei, jak słyszę, już w ogóle nie ma. Pamiętam z niej do dziś jakieś jedno drzewo orzecha włoskiego, który wsiał się między topole i rósł tam gdzieś po stronie przeciwnej do wiślanej. W wygrzanych okolicach Kazimierza orzechów po ogrodach pełno i sieją się same z siebie; to drzewo stało, niezmiennie wśród topól samotne i pewno poobijane dla swych dorodnych owoców, jak Owidiuszowy „orzech, na zawsze przydrożny”, z wygnańczej elegii Nux: „nux ego iuncta viæ”.

JAKUB DOLATOWSKI

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek