Bohdan Paczowski
„Portret Czapskiego” przez Wojciecha Karpińskiego
Karpiński, młodszy od Czapskiego o pół wieku, ma w nim przewodnika, przyjaciela i towarzysza w odbieraniu sztuki, myśli i świata. Pisze, że „kto zaciągnął u niego dług, czuje potrzebę wyrażenia wdzięczności”. [...] Wyraża tę wdzięczność nie w celebracjach i pochwałach, tylko w cierpliwym dociekaniu, kim był, jest i będzie Józef Czapski. Jego malarstwo, jak i malarstwo w ogóle, jest wielkim tematem ich wspólnych rozmów i własnych rozważań Karpińskiego, świadomego, jak dalece pisarz Czapski przesłania nieraz malarza i o ile bardziej podziwiano jego osobowość niż jego malarstwo. Wobec wszechstronności talentów przyjaciela zastanawia się, czy nie jest to swoista klątwa ciążąca na ludziach utalentowanych. Wierzy jednak nieugięcie w wyjątkowość jego sztuki. Ze wzruszeniem opisuje "Dwie białe miseczki", które „wyrywają się ku istnieniu z chaosu, z ciemności, z niewidzenia”, obraz, którym Czapski, zapraszając „do patrzenia, do wejścia w jego świat”, składa najprostszy hołd malarstwu.