HOME

Księga Przyjaciół

Jan Zieliński Spod powieki (S)
Musiałem coś załatwić w Warszawie. Wracam WKD. Na peronie młody człowiek o inteligentnej twarzy czyta grubą, co najmniej tysiącstronicową książkę. Zagadnąłem. Mówi, że to "Niewyczerpany żart" Davida Fostera Wallace’a, powieść o trzech synach filmowca, który nakręcił film tak śmieszny, że ludzie wciąż go chcą oglądać i w końcu umierają ze śmiechu. Mówi też, że w Teatrze Narodowym jest grana adaptacja Kamila Białaszka, czterogodzinna, ale jeszcze na niej nie był. Pytam, czy był na "Termopilach polskich" i recitalu „Gruzji”. Zainteresował się, wiedział, że w innym spektaklu Klaty grała na żywo „Furia”. Pójdzie na Micińskiego.
Jakub Dolatowski Trapiezon
Cennik „handlu” nasionami ogrodowizn prowadził w Armawirze na Kubaniu Siemion Iwanowicz Kogbietlijew. [...] Ale cóż to za okładka! Skąd wziął się Murzynek, który biegnie z łubianym koszem pełnym kalafiorów i dorodnych rzodkiewek, w samych tylko – jest upalne lato w południowej guberni – portkach w marynarskie pasy, ale z materiału skrojonego w pion, a to odzienie wypisz wymaluj z któregoś z portów nad nieodległym morzem? Może to służący albo chłopiec na posyłki w wielkim kantorze Kogbietlijewa? Albo postać z opowieści, jakie Siemion Iwanowicz zapamiętał z dzieciństwa i zechciał właśnie, już mocno w latach, dać teraz na firmowym druku? A może po prostu wymyślona figura, by zatrzymać wzrok klienta? Co tam robił ten mały murzyński Hermes o zwróconej ku nam – nieostrożny, biegnie i ani spojrzy pod nogi – twarzy z odrysowanym jak z jakiejś rewii uśmiechem, z kolczykiem w uchu? Skąd i dokąd biegł – czy uliczkami między wygrzanymi białymi ścianami armawirskich domów, czy może przeciska się na targu (dom i firma Kogbietlijewa tuż-tuż przy miejskim targowisku), przez tłum miejscowych Ormian, Rosjan, Greków, sołdatów i kubańskich kozaków?
Anna Piwkowska Mój Nieborów (IV)
Wolałam ją jako córę Tantala, wspaniałą, wolną, jeszcze niezakochaną w Amfionie, z którym związek miał jej przynieść taki ból. Siedem córek i siedmiu synów, których utraci w okrutny sposób. Ta wizja Niobe patrzącej na dzieci zabijane strzałami z łuku przez Apolla i Artemidę, Niobe w gniewie, niedowierzaniu, rozpaczy, a potem zamienionej z litości w skałę, którą wicher zaniósł do Azji Mniejszej, do jej rodzinnego miasta Sipylos, powracała do mnie falami. Nie za każdym razem, bo przecież mijałam ją kilka razy dziennie, wchodząc do Palarni i Sali Weneckiej na obiad i kolację. A przynajmniej nie w formie refleksji, lecz właśnie w błysku, w tej energii, jaką roztaczała. Świeciła. Głowa Niobe. Głowa bez ciała, która w dziecku powinna była budzić grozę… A jednak głowa Niobe była w tak oczywisty sposób całością, rozpaczającą, ale patrzącą po przebytych cierpieniach na dylematy śmiertelników tak spokojnie, że stawały się śmiesznie nieważne wobec jej trwania w mroku nieborowskiej sieni. Wiele razy moje życiowe rozterki zamieniały się w spokój płynący z tego, że spoglądając na Niobe, uświadamiałam sobie „miarę rzeczy”.
Jacek Hajduk Nad Owidiuszem (15)
Jerzy Stempowski nauczył mnie, jak czytać (sobie i innym) teksty starożytne, jeśli się nie chce człowiek przemienić w Gombrowiczowskiego Pimkę (czyli Tadeusza Sinkę, archetypicznego filologa klasycznego). To lekcja Stempowskiego – nie wykłady z historii literatury rzymskiej – przekonały mnie o tym, że Owidiusz „wielkim poetą był”.
Andrzej Stanisław Kowalczyk Paolo i Yvonne. Barkarola
paolo benklarz rozłożył kram / na moście accademia / między san marco i dorsoduro / rozstawił trzy kubki / wypłaca temu kto odgadnie / pod którym kubkiem skrył się kamień / guarda bene guarda bene / patrz uważnie patrz uważnie / zręczny paolo zręczny żongler / przyjemnie popatrzeć / przyjemnie posłuchać ładnego głosu / yvonne wspólniczka i kochanka / gra kogoś postronnego
Agnieszka Papieska Śmieszne zdania Thomasa Bernharda
Bernharda dziwi, że ludzie nie widzą, iż to, co pisze, jest do śmiechu: „Kiedy jest mi nudno albo kiedy przychodzi w życiu jakiś tragiczny moment, otwieram jedną ze swoich książek, bo to jeszcze najszybciej mnie rozśmiesza. […] Nie chcę powiedzieć, że nie napisałem również poważnych zdań, tak pomiędzy, żeby cementowały te śmieszne zdania”. [...] W efekcie Bernhard wali bez opamiętania na prawo i lewo – zgodnie z programem, który sformułował w trzecim dokumencie, nakręconym wiosną 1986 roku w Madrycie (warunkiem pisarza było zakwaterowanie w hotelu Ritz, honorarium nie chciał). W tej najbardziej swobodnej z trzech rozmów autor "Sutereny" – tym razem zżymając się na tłumaczy, intelektualistów i kolegów po piórze – powiada, że czego się ludziom nie wbije młotkiem do głowy, tego w ogóle nie dostrzegają. Na uwagę dziennikarki, że ludzie niezbyt lubią, żeby ktoś w nich walił, Bernhard wypala, że na walce zasadza się świat. I dodaje: „Zawsze się cieszę, kiedy ktoś we mnie wali, bo wtedy mogę mu po trzykroć oddać, a to czyni człowieka silnym”.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (VI)
Na karcie 100. rękopisu znalazłem bazgroł ewidentnie zrobiony ręką samego kopisty (którego zresztą znamy z imienia i nazwiska – Demetrios Moscos, pochodził z Peloponezu, pracował głównie w Wenecji), który wygląda jak dłoń zaciśnięta w pięść z wyciągniętym paluchem wskazującym przedłużonym w długą krechę [...]. Palec wskazuje na wers z Filemona: ᾿Εμέθυον· ἱκανὴ πρόφασις εἰς θἀμαρτάνειν, co można by przełożyć jako: „zapiłem… dobra wymówka dla pomyłek”… [...] Może to jest przesłanie do potomnych o stulecia później, do mnie i do Ciebie, i do tych, którzy będą czytać ten rękopis za sto lat [...], to wołanie o zrozumienie, i to wielkie „przepraszam, zjadłem acutus” do tych, którzy biedzą się przez stulecia, żeby dokopać się do myśli, metody i zamysłu tajemniczego Stobajosa.
Janusz Górski Kilka zdań o kilku projektach Jerzego Jaworowskiego
Twórczość projektową Jerzego Jaworowskiego po opuszczeniu akademii cechuje imponująca różnorodność nie tylko motywów tematycznych i wątków narracyjnych, lecz także języków graficznych. Jak gdyby artysta zachłysnął się życiem, szczęśliwy, że zostawił za sobą traumę ośmioletniej katorgi i dwuletniej depresji, która dopadła go po powrocie do kraju. Warłam Szałamow w jednym z "Opowiadań kołymskich" wspominał, że „życie po wyjściu [z obozu] było ciągłym, codziennym, cogodzinnym, nieprzerwanym szczęściem”. Większość realizacji Jaworowskiego z przełomu lat 50. i 60. charakteryzuje młodzieńcza buńczuczność i zadziorność, jednak gdyby nie talent i świetny warsztat graficzny projektanta, ich zaczepność pozostałaby jedynie pozą. A to, że znakomicie opanował sztukę liternictwa i kaligrafii, dobitnie udowodnił już we wczesnym okresie twórczości. Prace z tego czasu, barwne i pełne wigoru, miały niekwestionowaną wartość komercyjną – skutecznie zachęcały do kupna i lektury książek.
Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XXXVI)
Rilke i nowoczesność. Wielki temat. I szalenie trudny, gdyż ten szczególny symbolista, szczególny modernista ma w sobie lęk przed nowoczesnością: pisze, że „wielkie miasta nie są prawdziwe”, maluje osamotnienie i zagubienie Maltego w obcym mu Paryżu, pokazuje wszelkie zagrożenia mechanizacji życia i detabuizacji śmierci w cyklu duinejskim, podpisuje się pod słowami dalekiego mistrza i poprzednika – Friedricha Hölderlina – gdy ten oznajmia, że „poetycko mieszka człowiek na tej ziemi” (odkąd staliśmy się – my, ludzie – rozmową). A jednocześnie, jak Joyce czy Hofmannsthal, nie unika nowoczesnej poetyki epifanii, także tej, która miałaby przerażać.
Jakub Dolatowski Hydrografia
Nad potokiem spływającym z Roztok, umyśliłem sobie strugać z olszowych gałęzi – górskie strumienie są blankowane kurtynami olszy szarej – sześciopłetwe młynki wodne; to były ćwiczenia z cierpliwości, bo co i rusz musiałem zaczynać od początku, gdy cieniutką już niedoszłą płetewkę niezręcznie ciachnąłem w pół i trzeba było sięgnąć po kolejną gałązkę. Wsparte na widełkowatych podpórkach, te moje liszniańskie młynki kręciły łopatkami, gdy tylko jakoś udało mi się ustawić je w wąskich rynienkach, wypłukanych przez setki lat między twardszymi, piaskowcowymi warstwami karpackiego fliszu. Słuchałem chlupotu i cichego terkotu, gapiąc się w śmigające drewka, a czasem i w olszowe liście, niesione bystro przez wodę, choć na jej płaszczyźnie – nieruchome. Że to były siostry tybetańskich młynków, kręcących bezsłowne modlitwy dzięki wiatrom czy właśnie dzięki nurtowi wody, pomyślałem dopiero znacznie później.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek