HOME

Księga Przyjaciół

Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XXXV)
Kiedy piszę te słowa, 1 lutego 2026 roku, mój Tata, Lwowianin i dziennikarz sportowy, nie żyje od dwóch tygodni. [...] Pamiętam lato 1982, gdy trwał Mundial w Hiszpanii, a my rozgrywaliśmy w wielkopolskim Sierakowie, codziennie przed południem mecze, jakie miały być po południu transmitowane w telewizji; graliśmy na wielkiej, pięknej łące – do jednej bramki, usytuowanej między dwiema brzózkami. Mieliśmy po dwanaście, trzynaście lat, ale pomysłodawcą tych rozgrywek był mój – wówczas ponad czterdziestoletni – Tata. Codziennie cała ekipa dziewczyn i chłopaków stukała do nas, do letniego domku, i zapraszała: „Panie Andrzeju, gramy?”. Sama lubiłam być na lewej obronie. Rok starszy ode mnie kolega świetnie piąstkował w bramce. A Tata – nie sędziował nawet. Grał z nami. Wszyscy wiedzieli, że kiedy jest na miejscu, trzeba grać fair.
Przemysław Pawlak Teatralizacja rzeczywistości obozowej
W Buchenwaldzie (w dosłownym tłumaczeniu: las bukowy), jednym z największych obozów działającym na terenie Niemiec w latach 1937–1945, w Ettersberg koło Weimaru, niewycięte drzewa, na których godzinami krzyczeli z bólu wieszani więźniowie, nazywano „śpiewającym lasem” (singender Wald), przy czym jedynym drzewem wolnym od wisielców był dąb Goethego, pod którym 170 lat wcześniej poeta spotykał się z Charlottą von Stein. To paradoksalnie o tym miejscu autor "Nocnej pieśni wędrowca" pisał: „Tu człowiek czuje się wielki i wolny, tak jak wielka natura, która roztacza się przed oczami, i taki, jakim zawsze być powinien”. Magdalena Sacha postawiła tezę, że lokalizacja KL Buchenwald nie była przypadkowa, wynikała z gęstej sieci zależności – także symbolicznych – miasta Weimaru z pobliskim obozem, a sama instytucja obozu koncentracyjnego była przejawem i owocem najszerzej pojmowanej, „wysokiej” kultury europejskiej.
Agnieszka Papieska Ścieżki w nieznane
Rozmowy odbywały się w rozmaitych miejscach i w różnym czasie. Łączy je to, że ukazują wyjątkowych ludzi, którzy żyją tym, co robią, dzieląc się z innymi swoimi odkryciami, twórczymi dokonaniami – i pasją, która przedmiot badań zamienia w wyprawę w nieznane. Pretekstem do rozmowy najczęściej było nowe dzieło, ale do niego wiodły drogi z przeszłości – a od niego prowadzi droga w przyszłość. Dlatego wszystkie z zamieszczonych rozmów – choć sygnowane datą ich powstania – noszą stempel nieprzemijalności.
Piotr Mitzner Duch ojca i AI
Na dnie, uporządkowanego, jak mi się zdawało, archiwum domowego odnalazła się teczka z dziwną zawartością. Są w niej wybrane felietony i artykuły mojego ojca z lat 1936-1939 i to nie wycinki, ale teksty już po wojnie przepisane z gazet. [...] Wiele z nich jest zdecydowanie niecenzuralnych. Krótko mówiąc, jest to książka o trzech zarazach: hitlerowskiej, stalinowskiej i oenerowskiej. Po co się trudził? Nie szukając odpowiedzi na to pytanie, postanowiłem rzecz przygotować do druku. Tymczasem wydobywam jeden felieton lżejszego kalibru, niewątpliwie poświęcony Sztucznej Inteligencji.
Beata Bolesławska-Lewandowska Staś
Pasowali do siebie. Kołodziejczyk był poważny i w podejściu do życia racjonalny, co podobało się mniej z natury poukładanemu Mycielskiemu. Był też wybitnie inteligentny. Od 1951 roku do emerytury pracował w wydawnictwie Czytelnik, w redakcji humanistycznej, której z czasem został kierownikiem. To dzięki niemu w oficynie tej opublikowano wiele przekładów dzieł literatury greckiej i rzymskiej: Plutarcha, Herodota, Ksenofonta czy Tacyta, a także monografie i studia dotyczące dziejów starożytnych, w tym cieszące się popularnością książki Aleksandra Krawczuka [8]. Sam był doskonałym tłumaczem z greki i łaciny, a także cenionym redaktorem. Mycielski znajdował w nim zatem pełnoprawnego partnera w rozmowie, a nieraz radził się co do brzmienia łacińskich bądź włoskich tytułów planowanych kompozycji. Wiedział też, że w każdej sprawie może mu w zaufać. Miał pewność, że obaj będą w stanie razem żyć, nie roszcząc wobec siebie pretensji, co do spraw cielesnych, erotycznych. Obaj oddzielali uczuciowe fascynacje od przyjaźni i lojalności względem siebie. Ich relacja była silna i wyjątkowa, na poziomie dużo głębszym niż czysto erotyczna fascynacja.
Andrzej Stanisław Kowalczyk Pół wieku pisania, pół wieku czytania
Rzucają wyzwanie systemowi totalitarnemu, cenzurze, ideologii i propagandzie. Dysproporcja sił i środków nie pozostawia wątpliwości, kto wygra. A jednak pismo i wydawnictwo nie umierają śmiercią głodową z powodu braku tekstów, czytelników, pieniędzy na papier i druk. „Kultura” i Instytut Literacki uporczywie trwają, co więcej numery pisma i książki przenikają do Polski przez strzeżone kordony. Pierwszym czytelnikiem polskiego publicysty, polskiego poety i powieściopisarza nie musi być komunistyczny cenzor, ideologiczny nadzorca. Pierwszym czytelnikiem może być polski nauczyciel, student, literat. Jeżeli słowo polskie nie jest dożywotnio skazane na ideologiczną kuratelę, jeżeli potrafi uniknąć cenzorskiego przymusu, to i Polak może aspirować do wolności nie tylko w roli czytelnika zakazanych przez reżym książek. Z takim przesłaniem do kraju wystąpili mieszkańcy domu przy avenue Corneille: odważcie się być wolni na mocy własnej decyzji, nie oglądając się na mocarstwa zachodnie, na wyzwolicieli. Nawet jeżeli będzie was tylko garstka, nie bójcie się wystąpić. Dawid nie pokonałby Goliata, gdyby nie stanął z nim do pojedynku.
Bohdan Paczowski „Portret Czapskiego” przez Wojciecha Karpińskiego
Karpiński, młodszy od Czapskiego o pół wieku, ma w nim przewodnika, przyjaciela i towarzysza w odbieraniu sztuki, myśli i świata. Pisze, że „kto zaciągnął u niego dług, czuje potrzebę wyrażenia wdzięczności”. [...] Wyraża tę wdzięczność nie w celebracjach i pochwałach, tylko w cierpliwym dociekaniu, kim był, jest i będzie Józef Czapski. Jego malarstwo, jak i malarstwo w ogóle, jest wielkim tematem ich wspólnych rozmów i własnych rozważań Karpińskiego, świadomego, jak dalece pisarz Czapski przesłania nieraz malarza i o ile bardziej podziwiano jego osobowość niż jego malarstwo. Wobec wszechstronności talentów przyjaciela zastanawia się, czy nie jest to swoista klątwa ciążąca na ludziach utalentowanych. Wierzy jednak nieugięcie w wyjątkowość jego sztuki. Ze wzruszeniem opisuje "Dwie białe miseczki", które „wyrywają się ku istnieniu z chaosu, z ciemności, z niewidzenia”, obraz, którym Czapski, zapraszając „do patrzenia, do wejścia w jego świat”, składa najprostszy hołd malarstwu.
Piotr Kłoczowski „Pamiętniki” Stanisława Stempowskiego
"Pamiętniki" Stanisława Stempowskiego [...] wprowadzają nas w Ukrainę i Podole w dekadach przed wojną 1914 roku, w Warszawę inteligencji o orientacji pepeesowskiej początku wieku XX, w rodowody niepo­kornych, w kataklizm Wielkiej Wojny, w upadek caratu, w energię wybicia się na niepodległość Ukrainy, w jej samotną niezłomność wobec imperialnej, białej i czerwonej Rosji, w bolszewicką destrukcję politycznych, narodowych i obywatelskich aspiracji Ukrainy, klęskę roku 1919, w zdradę traktatu ryskiego. Wprowadzają, jakby mimo­wiednie, w uskok indywidualnej historii, jej czasu i miejsc. Przy­wracają ją przez niezwykle bogaty, zaskakujący raz po raz konkret, który ocaliła pamięć Stanisława Stempowskiego w pokoiku przy ulicy Polnej w Warszawie, w mieszkaniu dzielonym z towarzyszką życia Marią Dąbrowską, w mrocznych latach okupacji. Wielkość tej narracji i jej często niewidocznych wcześniej dla nas ograniczeń od­najdziemy w drobiazgowym opracowaniu Łukasza Mikołajewskiego, który rekonstruuje wszystko to, o czym napomyka albo przemilcza Stanisław Stempowski.
Joanna Ugniewska „Śmierć jakby narodziła się w Rzymie”
Włochy są „ziemią umarłych” zadekretował Lamartine i ten żałobny pejzaż, noszący ślady dawnej wielkości, dominować będzie w romantycznej wizji tego kraju oraz Rzymu zajmującego wciąż szczególne miejsce w peregrynacjach romantyków. Najradykalniej z taką wizją Włoch rozprawi się Brilli, twierdząc, że przez trzy stulecia (XVI-XIX wiek) włoski krajobraz nie ulega zmianie, jest snem, kulturowym kłamstwem, projekcją pragnienia. W wypadku Rzymu, jego ucieleśnieniem staje się wizyta w Koloseum przy świetle księżyca, nokturn skupiający w sobie motyw ubi sunt, melancholię przemijania, urok ruin.
Miłosz Waligórski Łotewskie gry o tron
W Stende zarastają tory, ruch pasażerski wstrzymano lata temu. Przez okno widzę stacyjkę na uboczu, podobną do tej, na której w "Łasce śmierci" (1976) Volkera Schlöndorffa żołnierz Freikorpsu Eryk von Lhomond zastrzelił Sophie, hrabiankę de Reval. [...] Na rampie leżą trupy, które wkrótce zostaną uprzątnięte. Kończy się jedna epoka, ale nie wiadomo, kiedy zacznie się kolejna. Trwa pauza dramatyczna, moment między ostatnim bodźcem a pierwszą reakcją. Zastyga twarz Europy. Co ciekawe, ani u Schlöndorffa, ani w powieściowym pierwowzorze (1939) Marguerite Yourcenar nie ma Łotyszy, mimo że rzecz rozgrywa się w Łotwie.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek