HOME

Księga Przyjaciół

Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (70)
Nieporozumienie, ze stycznia 1992, dobrze wyszło fotografii. Sąsiadce z góry, w kamienicy przy Szerokiej, zwierzyłam się, że chciałabym zrobić portret Jerzego Panka. Mój ulubiony grafik mieszkał na ostatnim piętrze w jednopokojowym mieszkaniu-pracowni. O terminie nie rozmawiałyśmy. Potem dowiedziałam się, że czekał na mnie następnego dnia. Dobrą stroną „zakłóceń na łączach” był malarz z nieprzyciętą brodą i w wysłużonym swetrze, kiedy już do spotkania doszło. Pierwszy portret zrobiłam jeszcze w styczniu. Od tamtego czasu często bywałam u niego w pracowni. I zawsze był po domowemu. [...] Jerzy Panek - stały model dla swoich prac - widział we mnie sąsiadkę z dołu. Nie fotografkę.
Robert Papieski Napierski, czyli nieszczęście niewinności
Tylu o Napierskim pisało – i Jerzy Andrzejewski, i Paweł Hertz, i Karol Irzykowski, i Jarosław Iwaszkiewicz, i Czesław Miłosz, i Seweryn Pollak, i Tymon Terlecki – a najtrafniej ujął jego los niegdysiejszy szermierz socrealizmu Adam Ważyk: „Ośmieszano go w anegdotach. Kpił sobie z niego Karol Irzykowski, kpił sobie z jego bezradności, podczas okupacji, kpił obrzydliwie. Ale to był umysł zgorzkniały i bardzo dla ludzi nieżyczliwy; są inni, którzy chcą być dobrymi chrześcijanami. Choć jestem niewierzący, często wyobrażam sobie, jak przestępują próg zaświatów i spotykają po drodze Marka z piersią skrwawioną od kul hitlerowskich, a ten unosi rękę swoim przeciągłym ruchem bezradnego dziecka i pyta ich: cóżem ja złego wam zrobił, żeście mnie tak spostponowali? Bo to był człowiek niewinny”.
Adam Poprawa Mniejsze listy (2)
Można pomyśleć historię literatury polskiej, w której Mrożek stanowiłby przestrzeń wyjścia i odniesień. Parę rozdziałów tej nienapisanej jeszcze historii. Literatura jako kontestujące podjęcie tradycji. Absurd życia, a co jeszcze dolegliwsze, tegoż życia nieunikniona śmieszność. Ja w międzyludzkim – niezbędność kategorycznego dystansu, ale też niezbywalna aporia wewnętrzna. Analityczna krytyka historii i współczesności. Tak przedstawiają się najistotniejsze problemy Mrożka. I proponowałbym teraz z perspektywy jego dzieła czytać Miłosza, Białoszewskiego, Leca, Różewicza, Witkacego, Żeromskiego, Prusa, a także Norwida, Słowackiego, Mickiewicza oraz – dlaczego nie? – Kochanowskiego.
Anna Piwkowska Mój Nieborów (III)
Gdy w styczniu 1980 roku Halina Mikołajska przyjechała po raz kolejny do Nieborowa, dla nas, młodzieży nieborowskiej, to było wydarzenie i przeżycie nie tylko niezwykłe, ale także kształtujące. Inteligentna, błyskotliwa, zabawna, trochę nas wszystkich uwodziła. Ja i moje przyjaciółki, Justyna Bacz i Małgosia Szakowska, byłyśmy wtedy rok przed maturą. Chłopcy – Krzyś Lorentz i Maciek Miłobędzki, już wtedy studenci, przeprowadzali wielką aktorkę po śniegu, z pałacu do pawilonu „na telewizję”, w pantoflach na obcasach, w kożuchu zarzuconym na ramiona, mocno trzymając ją z obu stron pod ręce. Pamiętam śmiech, zachwyt, dużo ślizgania – trochę naprawdę, a trochę na pokaz, dla zabawy. Był wtedy w Nieborowie także Tadeusz Mazowiecki. Dla nas, z jego perspektywy dzieciaków, zawsze uroczy i skłonny do rozmowy. Nazywaliśmy go Naszym Smokiem, bo był powolny, charyzmatyczny i jak smok tajemniczy. A także baśniowy. Chodziło chyba o skrzydła, które wtedy ukrywał, stulone. Miał je rozwinąć 12 września 1989 roku.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (III)
Wracając do "Metafizycznego pejzażu" Tadeusza Bartosia [...] Na każdej stronie tej książki znajduję jakiś powód do radości i namysłu czy radości przez namysł. W epilogu Tadeusz popada nieco w niewłaściwy sobie patos, nadal jednak zachowując umiarkowanie i swoisty dystans. Jest to epilog o znaczeniu pamięci, pamięci w ogóle i w szczególe, o autorytetach i o tym, że łatwo i szybko stają się one czy oni swoimi największymi wrogami i z tego powodu trzeba uczyć się odczytywać przesłanie u źródła ciągle od nowa i że jest to zadanie konieczne dlatego, że ta właśnie pamięć i ta właśnie przeszłość stanowią część istotną naszej tożsamości. To epilog o początkach Europy, jaką znamy, Europy uniwersytetów, cechów, stowarzyszeń i demokracji – także w zakonach, co Tadeusz uważnie odnotowuje. Wspomina o prawdzie, która „wyzwala i inspiruje, a nie knebluje usta i serce”. I te zdania przyciągają uwagę. Z jednej strony wyjaśniają cierpliwemu czytelnikowi, o ile dotarł z lekturą do epilogu, skąd w refleksji nad ikoną tradycjonalizmu i konserwatyzmu teologicznego tyle świeżości i tyle komentarza do najbardziej nowoczesnych dylematów filozoficznych i religijnych. Jak już zamkniesz książkę, by obejrzeć raz jeszcze okładkę ze wszystkich stron, zwraca też uwagę, że autor nie ma przy nazwisku zakonnego akronimu dominikanów, Tomasz z Akwinu nie jest „święty”, a zdjęcie na okładce nie pozwala dostrzec habitu lub jego braku.
Artur Urban Crane i rola sztuki
Walter Crane był malarzem, ilustratorem, grafikiem, projektantem, teoretykiem sztuki i działaczem społecznym. Współtworzył ruch Arts and Crafts, był uczniem Johna Ruskina, zakładał i kierował organizacjami dla artystów. [...] Dla Crane’a, podobnie jak dla całego ruchu Arts and Crafts, ważnymi zagadnieniami były zarówno zanik dobrego smaku, jak i spadek jakości wyrobów wskutek industrializacji i masowej produkcji. Dziś zmagamy się z zalewem tworów „sztucznej inteligencji”. Diagnozy sprzed ponad stu lat pozostają w mocy.
Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XXXIV)
Poeta od samego początku sonetowego zapisu odmienia – pozornie prozaiczną – perspektywę. Zwraca się do kwiatów, które – jak pięknie, zachowując dramatyzm całego zapisanego zdarzenia, spolszcza Jastrun – „spotkało zerwanie” – a kwiaty leżały „lekko ranne i na wpół bez życia”, „czekające na wodę, która by je z zaczętej agonii / podniosła” (w oryginale, a także w przekładzie Lama, jeszcze mocniej: „z zaczętej śmierci” – „aus dem begonnenen Tod”). Mowa o sonecie, który bywa także erotykiem, o czułych palcach dziewcząt, jakie czynią cuda, przywracając ściętym kwiatom życie.
Piotr Mitzner Dwa wieki temu. Dekabryści
To zwykle zaczyna się na jakimś placu, na który spływają, wzbierają i łączą się: gniew, rozpacz i entuzjazm. Warszawski plac Stalina w 1956 roku, plac Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, plac Błotny w Moskwie, kijowski Majdan. Tam zaczynają się wielkie sprawy i tam kończą, albo i jedno, i drugie. Dwieście lat temu, 26 grudnia 1825 roku na plac Senacki w Petersburgu wyszli żołnierze i oficerowie. [...] Kilka lat temu w jednym z antykwariatów znalazłem rękopis listu z Petersburga, którego autor, rzecz jasna oględnie, informuje o przebiegu zdarzeń po wyroku i kaźni.
ks. Jan Sochoń Zamieszkać w małym Betlejem
Maryja, Józef i Jezus gotowali się do podjęcia tułaczki. Ta brutalna konfrontacja wcielonego Boga z realiami świata nie oznaczała zgody na dziejące się krzywdy, raczej wskazywała na chęć przyjęcie nieznanego i nieoczekiwanego, jako gest solidarności z wypędzanymi, nękanymi i prześladowanymi. Wciąż ich nie brakuje, i to nie tylko z powodu coraz bardziej wyrafinowanych form międzynarodowych konfliktów, również dzięki rosnącej bezduszności i nietolerancji środowiskowej, nierzadko ponawianej w imię szczytnych ideałów. [...] Te stajenki betlejemskie, będące zbiorem pseudosielskich pastuszków, nadętych królów i rachitycznych owieczek, mające poniekąd uzmysłowić hołd wszystkich ludzi dobrej woli oddany Słowu Wcielonemu są tandetną dekoracją, wypraną z jakiegokolwiek wyrazu. Tymczasem Matka Boska nie jest „różowo-niebieska”, święci nie są bezmyślnymi lalkami, stajenka nie jest sentymentalnym obrazkiem. Pokój i spokój świętości osiąga się długim trudem i twardą walką, mozołem i znojem.
Jerzy Stempowski Korespondencja z Krystyną Marek (10)
[Krystyna Marek:] Nie mogę powstrzymać się od poruszenia tematu dla mnie szczególnie bolesnego – roli i postawy naszej inteligencji. Jest to dla mnie źródłem permanentnego wstrętu. Tych ludzi, jak się okazuje, nauczono czytać, pisać i formułować sądy tylko po to, aby umieli mniej lub więcej inteligentnymi formułkami przysłaniać własny brak kośćca i charakteru. Załganie tych ludzi przechodzi wszelkie pojęcie. Takoż elastyczność karku i poglądów. Jest coś tak obrzydliwego w ich artykułach, wypowiedziach, w tym zorganizowanym krętactwie przy pozorach pewnego wyrobienia umysłowego, że brak mi słów na właściwe określenie tego widowiska. [...] Rozmazują siebie i chcieliby rozmazać sprawę w formułach, pseudo-definicjach, ad hoc budowanych tezach czy kiepskich analogiach historycznych. I z niezwykłym talentem, płynąc zawsze z prądem, wytwarzają wokół siebie atmosferę płynięcia pod prąd. Przypomina mi to okres dobrze przedwrześniowy, kiedy w epoce strzelania do robotników na ulicach miast, bicia Żydów na uniwersytetach, strajków chłopskich i zatapiania kopalni – intelektualiści polscy, postępowi, rewolucyjni i radykalni, walczyli o skrobanki jako naczelny problem życia polskiego. Dzisiaj znowu są rewolucyjni i wspaniali, walczą, a jakże, z Matką Boską Częstochowską, z Sienkiewiczem, z powstaniem styczniowym – ze wszystkim, tylko nie z reżimem. Jest w tym przerzucaniu akcentu z rzeczy ważnych na nieważne jakieś takie oszustwo, którego znieść niepodobna.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek