HOME

Księga Przyjaciół

Stanisław Kasprzysiak Można wdać się w rozmowę (II)
Jak pisarz wybiera motto do książki, tak można również wybrać motto do pisarza. Aby z góry było wiadomo, z kim mamy do czynienia. W przypadku Savinia przychodzi na myśl fragment z Hölderlina: „Mało wiedzy, lecz wiele radości / Dano ludziom”. Żona pisarza wspomina, że najbardziej wyrazistym rysem Savinia „była zawsze radość, że żyje zgodnie z własną naturą. Był szczęśliwy, że pracuje, że mówi i robi, co czuje i chce”. A sam Savinio powtarzał, że „nie umie nie być szczęśliwy”. Co nie zdziwiłoby Nietzschego: „Życie samo nagradza nas za naszą upartą wolę życia”. Nagradza zwłaszcza tych, co się nim cieszą.
Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (63)
Głowa. W twórczości Jerzego Panka zajmowała miejsce centralne. Historyk sztuki, Jan Fejkiel, tak to ujął, we wstępie do albumu Dante Jerzego Panka, z 2002: „Całe życie portretował siebie… Portretował się wprost lub pośrednio. Był więc pasterzem, głową z Piekła Dantego, przestępcą z Listów gończych, postacią z jarmarku, niewidomym erotomanem i świdrowatym. Bywał psem i lwem, zwierzęta, które rytował, noszą piętno jego twarzy". Z naszego spotkania, 7 listopada, mam też portret Panka w kaszkiecie. Zakładał go do autoportretów. Na zmianę z kapeluszem, który leżał na komodzie, tuż przy lustrze. W gotowości.
Marek Pacukiewicz Planeta Urbino (V)
Wychodząc w plątaninę ciemnych uliczek często myślę o Zbigniewie Herbercie. Zastanawiam się między innymi, dlaczego w swoim szkicu o Piero della Francesca tak mało miejsca poświęca Miastu, rozpisując się o władcy, jego dworze i bibliotece. Być może szlachectwo Księcia Poetów – piszę to bez ironii – uodporniło go na czar Miasta, a może wybrał jego jaśniejszą stronę, reprezentowaną przez malarza świetlistego. Nie chodzi tu jednak o podróżne impresje i estetyczne zachwyty. Jednoczesna wyrazistość i nieoczywistość predelli stawiają ją w samym sercu niejednokrotnie dookreślanych przez Herberta dylematów.
Świadectwa Konstanty A. Jeleński / Aleksander Smolar „Dwa listy o antysemityzmie”
Antysemityzm pozostaje ciągle obecnym fragmentem endeckiej wizji świata, która – niestety – nie należy wyłącznie do przeszłości [...] Zamykanie oczu na jego istnienie jest nie tylko moralnie nie do zaakceptowania, ale również pośrednio służy utrwalaniu się tego światopoglądu w różnych kręgach społeczeństwa polskiego.
Ewa Pobłocka Pożegnanie
Zaczęłyśmy od "Vier ernste Gesänge" Brahmsa - pieśni skomponowanych do tekstów biblijnych. Jadwiga jako osoba bardzo wierząca ze szczególnym skupieniem podchodziła do tych słów. W jej interpretacji również "Hymny" Kasprowicza z muzyką Karola Szymanowskiego nabierały zupełnie innego znaczenia. Były żarliwą modlitwą… Były przejmujące… [...] Jadwiga wybierała repertuar poważny, czasem mówiła: „Śmierć - specjalność zakładu…”. Poważne też były jej role operowe. Niestety nigdy nie miałam okazji oglądać Jadwigi Rappé na scenie. Jedynie na jednym recitalu wykonałyśmy arie Händela i Saint-Saënsa - jakże pięknie, szeroką falą w arii Dalili płynął jej głos pełen ciepła i ekspresji.
Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XXVII)
Menady rozszarpują Orfeusza. Jego ciało. Pieśń pozostaje nienaruszona. [...] Milczenie królewskie, milczenie rozszarpywanego Orfeusza, szyte jest inną miarą, nie fastrygą bólu – lecz podług ściegów poetyckich. Purpura staje się pieśnią bezgłośną i żywą. Drogocennym kruszcem. Orfeusza – we własnej osobie – nie będzie więc już w drugiej części Rilkeańskiego cyklu sonetowego pośród żywych, pozostanie natomiast jego trwały ślad, fenomen poetyckiej pieśni.
Jacek Hajduk Nad Owidiuszem (5)
Nie wiemy niestety, kiedy w głowie młodego Owidiusza zrodził się pomysł, aby porwać się na ten gigantyczny temat. Może gdy był jeszcze uczniem u jednego z rzymskich retorów i dostał jako zadanie domowe sparafrazować omawiany mit. A może dopiero w Grecji, gdy któregoś wieczoru, spoglądając na wyniosły Olimp, słuchał z zachwytem, jak któryś rybak-filozof snuje opowieść o straszliwej walce bogów z gigantami, albo gdy podczas jednego z wykładów oczarowały go poznane wtedy "Metamorfozy" słynnego poety Nikandra, których kopię zdobył potem i nieraz traktował jak cenne źródło dla własnego dzieła. Ja stawiałbym jednak na Sycylię, którą Owidiusz też przecież odwiedził: to tam i w Kampanii – na terenach aktywnych sejsmicznie – popularne były opowieści o ogromnych przedwiecznych kreaturach, uwięzionych pod ziemią i od czasu do czasu próbujących się spod niej wydostać. [..] Czytamy, że "Gigantomachia" miała być jedną z pierwszych Owidiusza wprawek poetyckich. Poematu co prawda nie ukończył, ale – trzeba przyznać – karierę zaczął z wysokiego C.
Agnieszka Papieska Portugalia Marii Danilewicz Zielińskiej
"Polonica portugalskie" Marii Danilewicz Zielińskiej to zbiór ponad trzydziestu felietonów na temat historycznych i kulturalnych związków polsko-portugalskich od XVI do XX wieku, wydany staraniem Pawła Kądzieli w 2005 roku w Bibliotece „Więzi” i poprzedzony jego wstępem. Poloniców portugalskich jest więcej niż można by się spodziewać, a ponieważ porozsiewane są po różnych dziedzinach, na książkę składa się osobliwa i fascynująca mieszanka. Znajdujemy tu echa "Luzjad" Camõesa w twórczości Słowackiego i okoliczności powstania portugalskiego wiersza o Emilii Plater; poznajemy portugalskie epizody z życia Maurycego Beniowskiego, generała Józefa Bema oraz Ignacego Paderewskiego; dowiadujemy się, kto krył się pod imieniem Księcia Niezłomnego z tragedii Calderóna i kim był José Manuel Sarmento de Beiras, portugalski lotnik, dla którego Maria Pawlikowska-Jasnorzewska przedsięwzięła eskapadę do Paryża, żywiąc matrymonialne nadzieje.
Jan Zieliński Spod powieki (I)
"Grotowski polityczny" Agnieszki Wójtowicz (Instytut Teatralny 2022). Próba pokazania mało znanego oblicza twórcy Teatru Laboratorium – jego uwikłania w politykę, jego partyjności, kompromisów, swoistej gry, prowadzonej z władzą. Rzecz oparta na dokumentach, często publikowanych po raz pierwszy i na rozmowach z uczestnikami wydarzeń, często dziś już nieżyjącymi. Grotowski jawi się autorce „nie tylko jako artysta, lecz przede wszystkim jako wytrawny gracz, strateg i polityk, którego do podjęcia takiej postawy zmusiła sytuacja. Zdumiewa siła i determinacja artysty w dążeniu do celu”. Książka Agnieszki Wójtowicz jest swoistą mozaiką, wymagającą od czytelnika współudziału, który wszakże jest wynagradzany z nawiązką. Przykład. [...] Teatr-Laboratorium Grotowskiego w Opolu w roku 1964 postanawia, że wszyscy zapiszą się do partii. „Umówiono się, że nie będzie to dotyczyć Mai Komorowskiej (bo obca klasowo) […]”.
Joanna Rolińska Dwa dni w Krakowie
Na dziedzińcu muzeum mam przed sobą trzy rzeźby Barbary Falender wykute w wapieniu dębnickim zwanym „czarnym marmurem”: "Sarkofag (dla matki)", "Sarkofag dla rodziców" i niedawny dar artystki dla Muzeum Narodowego w Krakowie "Hommage dla Aliny Szapocznikow". Ten osobisty tryptyk umieszczony w ciszy ascetycznego muzealnego dziedzińca, na tle obrośniętej bluszczem ściany sąsiedniego budynku znalazł świetne warunki i znakomitą przestrzeń. Z rzadka kto tu zagląda. Mogłam nieco dłużej pobyć z tymi pracami sama. Rzeźba poświęcona rodzicom przedstawia ich uwiecznionych w jednej kamiennej bryle, wtulonych w siebie i bujających na hamaku wiszącym na stalowych linach. Gdy liny delikatnie potrącić rzeźba z zadziwiającą lekkością kołysze się, „ożywa” i ożywa również miłość wyrzeźbionych kochanków, których córka zamknęła w kamieniu na „wieki”.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek