HOME

Księga Przyjaciół

Agnieszka Papieska Kubuś Kundery
O Kunderowskiej sztuce wariacji w zajmujący sposób pisze François Ricard: „ponad dialogiem pana i jego sługi powstałym z dialogu między Sternem a Diderotem, rozgrywa się wspaniały dialog między Kunderą a Diderotem, między Czechem z XX wieku a Francuzem z wieku XVIII, między teatrem a powieścią. I to właśnie w tej nieskończonej rozmowie, w tej wymianie głosów i myśli literatura urzeczywistnia się najpełniej”.
Jakub Dolatowski Miedze zarosłe labruszką
Gdy dojrzewały grona krzewów winorośli rozpiętych przy wygrzanych deskach południowej ściany stodoły, co roku nadchodziły radosne dni, gdy owocami winorośli, podawanymi z ręki, karmiłem [...] wielkiego, kruczoczarnego psa, Maksa. Lubił owoce, może w młodości, jako pies na łańcuchu, w pobliskiej wsi, głodował i żywił się czym się dało, na przykład spadłymi koło budy jabłkami i owocami ałyczy. Lubił wszystkie owoce, ale szczególnie pasowały mu, odbierane z dłoni ćwiartki jabłek i właśnie – winogrona. Kiści winogron Maks nigdy nie sięgał sam, choć najniższe grona były w zasięgu jego pyska, nie – to było misterium, czekał poczęstunku, dreptał za stodołę i jakże delikatnymi wargami odbierał owoc po owocu.
Jan Maria Kłoczowski Malarz na wojnie
Poznałem Gienka Rawskiego w 2006 roku dzięki Bogumile Berdychowskiej, która zaprosiła mnie na spotkanie z grupą artystów ukraińskich przebywających wówczas w Warszawie na półrocznym stypendium Gaude Polonia. Zaprzyjaźniliśmy się szybko i ta przyjaźń trwa do dzisiaj. [...] Widziałem się z nim w Krakowie, gdzie w 2016 roku wspólnie w Wołodymirem Kostyrko miał dużą wystawę w Międzynarodowym Centrum Kultury. Pokazywał na niej kilka obrazów z cyklu "Iliada", który zaczął malować dwa lata przed Majdanem. Przeniósł opowieść Homera do Lwowa, modelami czyniąc swoich przyjaciół i kolegów, lwowskich artystów.
Aleksander Fiut Trzy mity o Wisławie Szymborskiej (Kilka myśli z okazji stulecia Jej urodzin)
Zadawałem sobie nieustannie pytanie: co w sposób niewidoczny, ukryty wewnętrznie spaja różnorakie formy działalności Wisławy Szymborskiej? Myślę, że kluczem do odpowiedzi  może być jej podziw dla filmów Federica Felliniego. Właśnie u niego odnajdywała analogiczną formułę egzystencji: świat jest nie tyle Szekspirowskim teatrem, ile cyrkiem, wodewilem, w którym, świadomie bądź nie, gramy przed sobą i z innymi rozmaite role. Widowisko jest zarazem zabawne i straszne, komiczne i tragiczne, trywialne i wzniosłe. Tym bardziej, że owa żałosna błazenada odbywa się w obliczu zimnego, obojętnego kosmosu, w którym jesteśmy przeraźliwie sami. A sztuka? Jak całe ludzkie życie ma postać performatywną, usiłuje pozostawić ślad naszej egzystencji w materiale o różnej wartości i przeznaczeniu. Mogą to być równie dobrze wyrafinowane, podszyte filozoficznym namysłem wiersze, jak i kolekcjonerstwo, opatrywane przewrotnym komentarzem wyklejanki czy towarzyskie loteryjki.
Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (32)
„Madeline Called It Wild Hibiscus”. Tytuł wymyślił Albrecht. Często miał lepsze pomysły na tytuł. Tutaj nazwał, po prostu, reakcję Madeline na zdjęcie kwiatu. Madeline to nasza przyjaciółka z Chapel Hill (N.C.), tłumaczka na angielski m.in.: Białoszewskiego, Miłosza, Fink, Krall, Schulza, Borowskiego.
Wojciech Kass Drzewo kultury
Pamiętam słowa pewnego przedwojennego producenta filmowego skierowane do twórców i artystów filmu, a które przytoczył mi zmarły w 2007 roku Jurek Markuszewski: „Oby za moje pieniądze nic wam się przypadkiem nie śniło”. Przekonany o tym, że snów jest więcej niż pieniędzy, pod tym właśnie kątem układałem współpracę ze swoimi mocodawcami. Nie ma pieniędzy – rozumiem. Rozumiem i dlatego poczekam. Bo jak powiedziałem na początku; drzewo kultury rośnie cierpliwie i spokojnie, ufnie i otwarcie w rozmowie z ziemią i niebem, deszczem i wiatrem, burzą i sokami ziemi.
Marta Wyka Grupa Biprostal
Grupa, choć nie odnotowuje jej żadna historia literatury, była twórcza. I przenikał ją miły prąd zabawy, spotkań nieprzewidzianych, nie wysilała się medialnie, bo szczęśliwie mediów, w dzisiejszej postaci, nie było, ceniło się niewielkie (albo i wielkie szaleństwo), pielęgnowało własne dziwactwa, w które nikt się nie wtrącał, oglądało czasem przez szybę dostojną ekspozycję sklepu Pewex, bez żalu, bez tęsknoty za nieosiągalnym, niekoniecznie potrzebną, choć niech sobie będzie…
Krzysztof A. Worobiec Nieco o jedzeniu i naszej kuchni
Oboje lubimy dobre jedzenie. Lubimy też gotować – i chyba nie najgorzej nam to wychodzi o czym świadczą pochwały gości, no i to, że Oberża nie splajtowała i działa nieprzerwanie od 24 lat! W moim wypadku umiejętność gotowania była „zasługą” ... PRL-u, a dokładniej podłego jedzenia w stołówkach w tamtych czasach.
Renata Gorczyńska Urodziny w Paryżu i w Sejnach
W piątek 30 czerwca przypadają kolejne urodziny Czesława Miłosza, już sto dwunaste. Jeśli istnieje jakaś forma komunikacji onirycznej, to muszę donieść na jej podstawie, że jubilat w nadświatach ma się dobrze, występuje na wieczorach autorskich (w snach obserwuję go zza kulisy) i po(d)rywa młode kobiety zasłuchane w jego poezję.
Artur Urban Na ramionach gigantów
O ile gonienie za wydawniczymi premierami, można czasem uznać za zupełnie nieszkodliwe pragnienie bycia na bieżąco z modą, która może się zmienić z dnia na dzień, albo poczciwe snobowanie się na literaturę, to kłopot pojawia się w chwili, gdy nowość traktowana jest jako główny czynnik w ocenie wartości. Choć ta obawa może brzmieć konserwatywnie, to wypowiadam ją właściwie z troską o przyszłość. Nie straciło bowiem znaczenia twierdzenie, że jeśli widzimy dalej, to dlatego, że stoimy na ramionach gigantów. Świadomość dawnych błędów i przeoczeń, nie może sprawiać, że zaczniemy wznosić wszystko od nowa, z poziomu fundamentów.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek