HOME

Księga Przyjaciół

ks. Jan Sochoń Czuła tajemnica
Co tam się wówczas stało? W kręgu najbliższych Chrystusa zdołano ustalić tylko dwie sprawy: istnienie pustego grobu i coś, czego nie sposób określić jako ukazanie się Zmartwychwstałego, lecz pojawienie się kogoś, kto stanął przed nimi i w którym nie dostrzegli jeszcze żywego Jezusa. Jeśliby Go natychmiast rozpoznali, natychmiast doszliby do wniosku, że mają do czynienia z przypadkiem ożywienia ciała zmarłego człowieka. [...] Wypada natomiast zasugerować, że stwierdzili oni najpierw czyjąś obecność, dla Magdaleny był to ogrodnik, dla pielgrzymów z Emaus – podróżny… i dopiero potem, w akcie wiary, ujrzeli w tym kimś tego, z którym wspólnie przeżyli trzy lata i którego byli uczniami. I w tym momencie nastąpiła rzecz niesłychanie ważna. On mianowicie zwrócił ich myśli ku przyszłości, powierzył ważne zadanie...
Agnieszka Kania Klejnot
W latach pięćdziesiątych zeszłego stulecia, zaledwie trzydzieści lat po ukończeniu wystroju budowli, kościół zeszpecono. Czerwień wenecką zrobiono na szaro, przemalowano twarze świętych i zapaćkano pozłacane świeczniki. Gzymsy pokryto szlagmetalem, zdarto pozłacane wieńce laurowe, zafarbowano postacie apostołów i proroków. Secesja zniknęła ze świątyni. Dopiero na początku XXI wieku któryś z księży proboszczów się obudził i zatrudnił do remontu miejscową malarkę, Jolantę Golenię. To ona poszukiwała oryginalnych barw, zaglądała pod lampiony, odsuwała ławki, szperała w niszach i wymiatała kąty.
poczta redakcyjna Właściwości rzeczy. Opowieść wielkanocna
Wielkanoc niezależnie od tego, czy przypada w marcu czy w kwietniu, każe nam zaplanować wizyty u krewnych. No więc u ciotki w Milanówku śniadanie, u stryjostwa w Podkowie obiad, u siostry w Brwinowie podwieczorek. Śniadanko trwa do wieczora, obiad do zmroku, a podwieczorek w ogóle nie ma żadnych granic i potrafi przeciągnąć się do następnego dnia.
Jerzy Stempowski Korespondencja z Krystyną Marek (3)
Przez długi czas łudzono się nadzieją, że stare stolice zachowają swą dawną "potestas clavium" w rzeczach spirytualnych, ale to było złudzeniem. Kto przybrał postawę kapitulacyjną, tym samym już wyrzekł się "potestas clavium" nawet w odniesieniu do kapeluszy. Ponieważ mocarstwa zwycięskie też nigdy do właściwej stołeczności nie pretendowały i nie mają do tego zresztą żadnych danych, cała Europa – niegdyś stolica dla globu – stała się małą, odległą prowincją, czymś w rodzaju Buczacza, Kołomyi albo Kiszyniowa najlepszym wypadku. To zdaje się jest już koniec Europy.
Wojciech Kass List do niepoznanego poety (V)
Chciałby Pan ode mnie rozumowych wykładni, gotowych wzorów. Nie dam ich Panu, bo sam ich nie mam. Przeczytałem setki przypisów definiujących poezję, sam takich podałem co niemiara, ale przepis? Wyłożenie przepisu, koń by się uśmiał, a los by wyśmiał. Musi to wybrzmieć w tym liście wyraźnie: jest los człowieczy, ale i język ma swój los. Jego nawigatorem, a nie uzurpatorem jest poeta. Nie ma żadnego przepisu, a źródła poezji są niedocieczone i wciąż przepastne.
Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XIII)
Rilke jest poetą wysokiego modernizmu (to wszyscy wiemy), lecz także progu nowoczesności – raz drażniącej i groźnej (tak w cyklu duinejskim), kiedy indziej inspirującej i zadziwiającej. Czasem nowoczesność jednocześnie drażni i inspiruje – poetę.
Janusz Degler Szara eminencja. Wspomnienie o Jerzym Timoszewiczu
Korzystaliśmy z jego niebywałej erudycji, wskazówek, porad i opinii. Przeważnie są to długi wdzięczności trudne do spłacenia. Dobrze byłoby kiedyś sporządzić spis książek, których autorzy dziękują Jerzemu Timoszewiczowi za pomoc. Na pewno byłby to długi wykaz. On zaś skromnie, nieraz z dozą ironii, określał swoją rolę i zasługi  jako „szarej eminencji” , bardziej istotną niż cały dorobek edytorski.
Jan Zieliński Rak Europy
PIW opublikował świetną książkę węgierskiego autora Frigyesa Karinthyego "Podróż wokół mojej czaszki". Rzecz, napisana w roku 1936, jest osnuta wokół traumatycznego doznania, jakim była dla autora diagnoza guza mózgu – na co nakłada się metafora faszyzmu jako raka, zżerającego Europę lat trzydziestych. Dla mnie "Podróż…" Karinthyego jest też modelowym przypadkiem częstej po roku 1910 choroby, którą na własny użytek oznaczam paramedycznym mianem "maltosis". Polega ona na silnym przejęciem się lekturą wydanej w owym roku powieści Rilkego o Maltem.
Beata Bolesławska-Lewandowska Sorrowful Songs
W muzyce kompozytora, jak i w słowach poetki dominuje prostota wypowiedzi. Obojgu twórcom nie potrzeba kunsztownych konstrukcji stylistycznych, by wyrazić, to, co w ich utworach najważniejsze – a istotą obu dzieł pozostaje utrata ukochanej osoby. I choć zarówno w symfonii Góreckiego, jak i w poemacie Heissler każdą z części można określić mianem żałobnej lamentacji, nie mają one nic wspólnego z bezdenną rozpaczą czy gniewem wobec losu. Są prostym i żarliwym wyrazem żalu, wspomnieniem miłości oraz wyrazem tęsknoty i nadziei na złączenie w innym, pozaziemskim wymiarze. Dlatego w tytule symfonii Góreckiego nie są to pieśni żałobne – ale właśnie żałosne.
Andrzej Stanisław Kowalczyk O „Rubieżach” Dawida Szkoły
Młodszy ode mnie Dawid Szkoła nazywa siebie Galicjaninem, podkreślając odrębność regionalną. Jest mi to sympatyczne, bo każde państwo jest molochem nastawionym na ogłupianie i eksploatację obywateli, którymi funkcjonariusze państwa gardzą. Scentralizowane państwo jest nieudolne, kosztowne, korupcjogenne. Chciałbym, żeby Polska stała się federacją wolnych kantonów jak Szwajcaria. Ale wróćmy do "Rubieży", bo jest to książka wielowątkowa i pobudzająca do myślenia.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek